RODO kojarzy się przede wszystkim z uciążliwym wdrażaniem skomplikowanych procedur prawnych lub z wszechobecnymi klauzulami informacyjnymi. Oczywiście jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Warto bowiem spojrzeć na RODO z perspektywy dodatkowej gwarancji poszanowania praw osób fizycznych, w tym także praw pacjentów.
Niestety w ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy okazję zaobserwować różnego rodzaju absurdy wynikające bądź ze zwykłej niewiedzy, bądź z drugiej strony, z zaniechania zastosowania nowych regulacji prawnych.
Byliśmy w placówkach, w których dane są przetwarzane „po staremu”, co oznacza, że pacjent musi się tłumaczyć ze swoich, czasem bardzo krępujących dolegliwości, przy innych pacjentach lub też jest wywoływany na zasadzie „zapraszam panią na kolonoskopię”. W naszej ocenie najgorzej sprawa przedstawia się na SOR-ach, gdzie z racji potrzeby ratowania życia lub zdrowia nikt nie zwraca uwagi na dane osobowe, z czym częściowo można się zgodzić biorąc pod uwagę charakter podejmowanych przez zespół lekarzy i ratowników medycznych czynności, często w ogromnym napięciu i pod presją czasu.
Co się jednak dzieje z RODO w przypadku zwykłej codziennej przychodni?
Niestety wciąż jeszcze zdarza się, że przyjmuje się po kilka osób w jednym gabinecie, np. podczas rutynowej kontroli pacjentów po operacji na zaćmę, w czasie której kontrola operowanego oka odbywa się masowo i nikt nie dba o to, że pacjenci wchodzą jeden po drugim nie czekając na opuszczenie gabinetu przez poprzednią osobę. Wcale nierzadko praktykuje się bardzo głośne przetwarzanie danych w recepcji i byliśmy świadkiem sytuacji kiedy w zatłoczonej rejestracji pani rejestratorka tłumaczyła pewnemu panu, że nie ma ubezpieczenia i prawa do bezpłatnej opieki zdrowotnej, co zwróciło uwagę innych pacjentów, którzy mogli sobie pomyśleć, że ten konkretny pan nie zadbał o swoje ubezpieczenie.
Jak zatem pacjent może zacząć egzekwować swoje prawa, zaś przede wszystkim prawo do prywatności i dyskrecji w świetle RODO?
Przede wszystkim warto wymagać i oczekiwać szacunku dla własnych danych, które niekoniecznie powinny stać się źródłem informacji dla osób postronnych. Warto także zainteresować się kampanią, jaka zostanie uruchomiona od 27 lutego 2019 r., mianowicie www.rodowzdrowiu.pl
Z drugiej strony warto też pamiętać o tym, że stosowanie przepisów RODO nie powinno zaburzać normalnego toku pracy placówek medycznych. Między innym poruszano kwestie zakładania opasek identyfikujących pacjentów, co w opinii większości ekspertów nie narusza praw osób fizycznych a służy zapewnieniu bezpieczeństwa pacjentów, którzy na przykład w chwili zasłabnięcia poza salą chorych, będą mogli być bez problemy zidentyfikowani i zostanie im udzielona właściwa pomoc medyczna bez potrzeby uprzedniego ustalania kim jest dany pacjent. Podobne emocje zbudzały tzw. „karty gorączkowe” wiszące przy łózkach pacjentów, czy obchody lekarskie na salach chorych. Przyjąć jednak należy, że wykonywanie procedur medycznych w celach ratowania życia i zdrowia powinno mieć zawsze pierwszeństwo przed stosowaniem, za wszelką cenę, regulacji RODO. Podobnie kwestia prawa do bycia zapomnianym praktycznie nie funkcjonuje w podmiotach leczniczych, albowiem dokumentacja z leczenia musi być przechowywana przez okres 20 lat od ostatniego wpisu, więc w praktyce pacjent nie może skutecznie zażądać aby dany podmiot trwale i „od ręki” usunął jego dane.
